Dzisiaj się wypisałam na żądanie do domu. Ciągnęło mnie strasznie. Już chciałam zasnąć we własnym łóżku z psem w nogach i otulić się własną kołdrą z myszką mickey. Lekarz na obchodzie stwierdził, że w sumie już dziś mógłby mnie wypisać, ale jeszcze na wyniki trzeba czekać do jutra. To spytałam się czyby po te wyniki nie mogła bym jutro przyjechać skoro wszystko jest w porządku. Zgodził się na wypis na żądanie i sam to zaproponował słowami: "Skoro pani tak zależy, a wyniki są w porządku to może się pani wypisać". No i wypisałam.
Jeszcze tylko jutro czeka mnie wycieczka po odbiór tych wyników i wypisu. Mam nadzieję, że wyniki będą ok. Nie chcę znów trafić na oddział, bo mimo, że było wszystko ok, to czułam się wykończona.
A przyczyny bólu brzucha nie znaleźli. Może bolał, bo bolał. Bo dużo tego dnia chodziłam, bo mało wtedy zjadłam bo rano była glukoza, bo trochę się stresowałam. Ale mimo wszystko cieszę się, że pojechałam, no bo lepiej dmuchać na zimne. Szczególnie teraz, gdy wcześniejszą ciążę straciłam.
Subskrybuj:
Komentarze do posta (Atom)
Popularne posty
-
Korzystając z chwili leniuchowania i odpoczywania po ciężkim i męczącym dniu postanowiłam napisać drugiego tego dnia posta. Takie tam, lanie...
-
Tak siedziałam i myślałam, co będzie dalej. Za co mam się wziąć teraz i co ze sobą zrobić. Gdyby nie koleżanka, nie wynurzyła bym dziś nosa...
-
I humorki się zaczęły. Już wczoraj wieczorem, gdy zamknęłam laptopa, poszłam do pokoju rodziców i z nimi zaczęłam oglądać telewizję. Ale gdy...
Najważniejsze że już w domciu :*
OdpowiedzUsuń