wtorek, 12 listopada 2013

9. Wciąż żywa.

Łał. Ponad miesiąc temu napisałam ostatnią notkę. Ale spokojnie, nie zapomniałam o was, bo czasem wchodziłam na swojego bloga oraz na blogi innych i milcząco się przyglądałam. Troszkę dałam ciała, bo nic nie pisałam, ale mam nadzieję, że już do was wracam.

Ten miesiąc był troszkę burzliwy, ponieważ musiałam się troszkę przestawić. Życie samotnie z mężem w Niemczech to w przeciwieństwie do mieszkania samej z rodzicami było prawdziwą sielanką... ale już niedługo i Mój Wilk będzie razem z nami, bo przyjeżdża na święta.

Za 2 dni mam kolejne badania u lekarza, a wczoraj (11.11.13) wkroczyłam w 18 tydzień ciąży. Jak ten czas szybko leci. Pomału zastanawiam się nad zakupami, które czekają nas po świętach i sylwestrze dla Małego. No i mam już cichą nadzieję, że lekarz powie mi czy to jednak będzie Julian czy Julia. Chodź ja od początku wiem, że w swoim brzuszku noszę złośliwego chłopca. Jakieś takie przeczucie...

Jutro z pewnością napiszę więcej i coś bardziej mądrzejszego, bo teraz już spadam pod ciepłą kołderkę tuląc się do pluszaka spać. Jakby nie było to już 2 w nocy.

Kiedy wszystko zostanie opowiedziane i powtórzone wiele razy, gdy poznane miejsca, przeżyte chwile i przebyte drogi staną się jedynie nikłym wspomnieniem - pozostanie najczystsza miłość.
(P. Coelho)



Popularne posty